poniedziałek, 10 października 2016

Breathe deeply & repeat

Jeśli wybierasz się na cudzy ląd i będziesz daleko od domu, a w nim będzie ktoś na Ciebie czekał, przygotuj się na ciężki pobyt, samotny. Przygotuj się na to, że sekundy będą trwały wieczność. Przygotuj się na to, że poranki będą okropne i słońce Cię budzące będzie dla Ciebie torturą. Nie spodziewaj się, że Twe serce będzie całe. Nie spodziewaj się, że zapomnisz, który dzień tygodnia, bo dokładnie będziesz pamiętał ile dni zostało Ci do powrotu. Nie spodziewaj się, że miejsca, które wszyscy wychwalają będą w Tobie wzbudzać taki sam zachwyt. Nie spodziewaj się, że postawienie kolejnego kroku będzie bardzo łatwe...
Aż do czasu, gdy się przyzwyczaisz...lub zwyczajnie pogodzisz z sytuacją.





" Wytrzymaj jeszcze trochę, za chwilę będzie z górki... "




poniedziałek, 3 października 2016

" To crew: Take off. "

Niedziela, 02/10/2016

Czuję, że te metalowe puszki (lub jak niektórzy wolą mechaniczne ptaki) to moja przyszłość. Odkąd pojawiłam się w ich pobliżu tego dnia, wszystko wydawało mi się lżejsze do zniesienia. Chociaż wciąż nie potrafię sobie wyobrazić wielu rzeczy i liczę tylko na swoją nadzieję oraz dobry los, to od godziny ok 16 było mi lżej.
Nie mam pojęcia czy ten rzekomy spokój to dzięki temu, że za chwilę znów spędzę 1h45minut w chmurach, czy ktoś nade mną czuwa, a może to melisa, którą mama dała przed wyjazdem, a może to me serce obok, które zachowuje się tak dobrą twarz (wydaje się być opanowana)...i jego dotyk. Cokolwiek miało na to wpływ, zdecydowanie wolę być kilkadziesiąt stóp nad ziemią niż chociaż milimetr pod wodą, a mało brakowało i bym nie dopłynęła do bramek bezpieczeństwa. A przecież nie wzięłam ze sobą kamizelki ratunkowej, nie byłam przygotowana na tak głęboką rzekę...
Jednak prąd pokierował mnie bardzo szybko dalej. Jedno ogłoszenie za drugim, walizka ledwo została umiejscowiona nad siedzeniem...kołowanie. Byłam pewna, że jeszcze będę siedzieć parę dobrych minut  i narzekać na brak miejsca i swoją głupotę, co do wyboru butów na dzisiejszy dzień...jednak zostałam miło zaskoczona. Może z to z powodu, iż teraz zwracam większą uwagę na każdy element w puszce, a może towarzystwo obok. Siostra benedyktynka i ksiądz-kleryk Krzysztof. Muszę przyznać, że jestem lekko przesądna. No dobra, może trochę bardziej niż lekko. Ale tym razem wiem, czuję, że mam szczęście.
Dla potwierdzenia ledwo landryna zdążyła wykołować na pas i padło hasło z kabiny "to crew: take off", co spowodowało natychmiastowe rozkręcenie silników na max.
Yes captain, I'm ready.



Powyższa notka powstała w samolocie. Dziś już mija mi pierwszy dzień.
Muszę przyznać, że najwięcej jest we mnie przerażenia. I już wiem, że ten blog będzie nie tylko o tym, jak to jest cudownie być au-pair, ale przede wszystkim jak radzić sobie z tęsknotą (zwłaszcza dla osób, które przechodzą to pierwszy raz), jak uwierzyć w siebie i swoje marzenia oraz jak radzić sobie w świecie...samemu.


Hello Rome, hello World...nice to meet you.


środa, 21 września 2016

an adventure shake

Tak wiele, a tak mało.
Tak mało, a tak wiele.
Im bliżej, tym dalej.
Im dalej, tym bliżej.

Podekscytowanie. Zdenerwowanie. Euforia. Obawa. Zafascynowanie. Przerażenie. Entuzjazm. Lęk. Adrenalina. Ekstaza. Strach. Szczęście.


A do tego, moje najbliższe dni pewnie będą wyglądać tak:







11....


niedziela, 18 września 2016

if you can dream it, you can do it

Marzenia.
Nadzieja. 
Wsparcie. 
Wiara. 
Siła. 
Odwaga. 
Wartości. 
Przyjaźń. 
Miłość.  
Szczęście. 
Tlen. 
ŻYCIE





" Urodziłeś się po to, by wieść nadzwyczajne życie, robić nadzwyczajne rzeczy i pomóc nadzwyczajnej liczbie ludzi. "


niedziela, 28 września 2014

to the purpose


"Nie zawracamy, nigdy nie stajemy się ponownie tym, czym byliśmy. Lata nas zmieniają, a tego właśnie pani nie akceptuje. Chciałaby pani wszystko zatrzymać, wszystko zamrozić, wszystko zachować na zawsze, na podobieństwo pani sztucznych kwiatów, które na wieki utknęły w szklanych kulach." 






Mknę
Mknę do celu
Mknę do przodu.